niedziela, 18 czerwca 2017

Głód - Martin Caparros

Poczułam się całkowicie zdruzgotana, byłam oniemiała i zdrętwiała intelektualnie. Brakowało mi słów by powiedzieć coś sensownego, może wciąż mi ich brakuje jednak spróbuje sklecić tych kilka zdań by z całego serca polecić wam ten reportaż. Książka Martina Caparrosa wzbudziła we mnie gwałtowne emocje, ponieważ niby byłam świadoma panującego głodu na świecie jednak nigdy nie zastanawiałam się głębiej nad przyczynami i jego mechanizmami. Nigdy nie myślałam o tym, że tak naprawdę w każdym zakątku świata ludzie głodują, umierają z głodu. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym jak głód silnie związany jest z marnowaniem żywności. (Ciekawy eksperyment na temat tego ile marnujemy żywności znajdziecie w filmie just eat it: a food waste story).

Mówiąc wyraźniej: jeść codziennie miskę prosa, to żyć o chlebie i wodzie.
Cierpieć głód.
„Głód” to dziwne słowo. Tyle razy powtarzane, w tak różny sposób, oznaczające rozmaite rzeczy. Wszyscy wiemy, co znaczy „być głodnym”, ale nie mamy pojęcia co to jest głód. Tak często mówimy i słyszmy: być głodnym, że wyrażenie to traci ostrość, staje się puste.

Reportaż zatytułowany Głód prowadzi nas przez różne zakątki świata pokazując jak wiele odcieni ma głód i jak wielkim problemem wciąż jest. Caparros nie daje nam odpowiedzi, chociaż widać jak emocjonalnie podchodzi do tematu. Czy jest to wada czy zaleta zadecydujcie sami. W wielu momentach czułam się oskarżana. Autor mieszał wielką ilość danych na temat produkcji zboża, marnowania żywności, systemów pomocy ‘trzeciemu światu’ z oskarżaniem, szukaniem osoby odpowiedzialnej. Nie jest to czysty reportaż, który wykłada nam suche dane na temat głodu według moich spostrzeżeń tutaj charakter informacyjny silnie związany jest w pewnym stopniu z liryką, filozoficznymi zagadnieniami. Czy możemy się temu dziwić? Każdy empatyczny człowiek widząc liczne tragedie, kiedy dzieci umierają z głodu notorycznie poszukuje winnego, poszukuje odpowiedzi o ten stan rzeczy zwłaszcza, że żyjemy w świecie pełnym kontrastów. Niektórzy mają tyle, że bez wyrzutów sumienia wyrzucają czasem jeszcze zdatną do spożycia żywności a tak wiele ludzi żyje z dnia na dzień, modląc się by zjeść cokolwiek.

Głód to proces – walka organizmu z samym sobą.

Z pewnością rozumiecie jak trudno napisać krótką notkę o tak skomplikowanym i wielowymiarowym problemie. Głód jest wszechobecny bo tak naprawdę obecny jest na każdym kontynencie a przy tym ludzie w miarę dobrze sytuowani wykluczają go. Najgorsza jednak jest bezsilność bo jak można zlikwidować głód na świecie? Dlaczego głód istnieje? Czy głód się komuś opłaca? Jest tak wiele pytań i tak niewiele odpowiedzi.

Wyrzucanie czegoś do śmieci jest gestem władczym. Pokazującym, że człowiek może się obejść bez dóbr, o które inni się ubiegają. Jest świadom tego, że inni chętnie te dobra zabiorą.


Miła jest władza posiadania, ale nie tak jak władza wyrzucania: pokazywania, że się czegoś nie potrzebuje.


Prawdziwą władzą jest wzgardzenie nią.

Najbardziej zaskoczył mnie rozdział o Argentynie. Nie byłam świadoma tego, że wokół wysypisk śmieci budowane są domy, powstają slumsy a mieszkający w nich ludzie polegają jedynie na marnowanej żywności. Nie byłam świadoma tego jak rynek w Argentynie się zmienił i jak wzmożona uprawa soi stworzyła przepaść społeczną.

W każdym razie grzebanie w śmieciach dawało zajęcie w kraju, w którym brakowało pracy. Wokół wysypiska był pas wolnej ziemi, nienadającej się do zasiedlenia ze względów sanitarnych. Powoli ludzie zaczęli go zajmować.


W dziele Caparrosa można odnaleźć mnóstwo informacji, które otwierają oczy i zmuszają do refleksji. Pozycja obowiązkowa dla każdego. Warto przeczytać, przemyśleć kilka kwestii.




Dane szczegółowe:
Tytuł: Głód
Tytuł oryginalny: El hambre
Autor: Martin Caparros
Tłumaczenie: Marta Szafrańska-Brandt
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 716
Data wydania: 30.03.2016
/Żaneta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz